Brak wpisów
To, co Manowiecki pokazał w Jericoacoara, to mistrzowska szkoła wingfoilingu. Polak zaprezentował genialną dyspozycję i niesamowite wyczucie lokalnych warunków. Jego przewaga była tak wyraźna, że awans do ścisłego finału z pierwszego miejsca zapewnił sobie jeszcze przed zakończeniem eliminacji. Mimo pewnej pozycji lidera, Manowiecki nie zwolnił tempa ani na chwilę. W ostatnim wyścigu eliminacyjnym, zamiast oszczędzać siły, ponownie uciekł stawce, wygrywając w sposób, który nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń.
Zwycięstwo w Brazylii to ukoronowanie długiego sezonu, który prowadził przez siedem przystanków na całym świecie – od Maroka, przez alpejskie jeziora Szwajcarii, aż po wody Chin. Manowiecki przez cały rok imponował stabilnością formy, co w klasyfikacji generalnej cyklu zapewniło mu prestiżowy tytuł wicemistrza Świata. Sopocianin kończy rok mocnym akcentem, udowadniając, że w walce o najwyższe trofea w tej nowej, ekscytującej erze żeglarstwa, trzeba się z nim liczyć bardziej niż kiedykolwiek.
Kolejne zawody przyszłorocznego cyklu pucharu świata odbędą się już pod na początku lutego w Hong Kongu. Liczymy na kolejne sukcesy i jeszcze lepszy sezon 2026 w wykonaniu Kamila.
Na zdjęciu: Kamil Manowiecki wingfoil / fot. Robert Hajduk
Źródło: sopot.pl
Aby zapewnić najlepsze doświadczenia, używamy technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Wyrażenie zgody na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje i cechy.